życie i sztuka moda i uroda ciąża i dziecko zdrowie i ruch kuchnia i bar miłość i sex

Andrzejki dawniej i dziś

Andrzejki to święto, które w Polsce ma bogatą tradycję. Chodź dzisiaj kojarzone tylko z laniem wosku, dawnej było przepełnione magią i wróżbami... 

Andrzejki dawniej i dziś
Andrzejki / fot. Róża Wróblewska

Jak to się zaczęło, czyli geneza święta...

Pierwsze wzmianki o Andrzejkach pojawiły się w XVI w. Istnieją różne teorie dotyczące pochodzenia święta: jedni korzeni Andrzejek upatrują w starożytnej Grecji, łącząc je z greckim imieniem Andreas, które etymologicznie ma związek z mężczyzną (andros). We wróżbach takich mogli brać udział tylko mężczyźni. Inni z kolei twierdzą, że jest to pozostałość kultu starogermańskiego boga Freya- boga miłości, płodności, bogactw. Ciekawym faktem jest, że święto to najhuczniej obchodzone jest w Szkocji, która jest pod jego patronatem. Stamtąd zapewne owo święto przywędrowało do nas.

data publikacji: 2011-11-30

autor:
Michalina Wasielewska

Początkowo Polacy nazywali Andrzejki Jędrzejkami albo Jędrzejówkami, gdyż taką formę miało ówcześnie to imię. Zgodnie z tradycją w nocy z 29 na 30 listopada wszystkie panny odprawiały wróżby mające na celu zapewnić im dobrego męża i rychłe zamążpójście. Jako, że było to święto pogańskie, związane w Polsce z matką Ziemią, wierzono, że w tym czasie pojawiają się na ziemi duchy i różnego rodzaju chochliki, które mając moc zapewnić spełnienie się wróżb. Początkowo Andrzejki były świętem tylko dla kobiet, z czasem powstał jego męski wariant- Katarzynki (obchodzone 25 listopada), podczas którego, analogicznie, mężczyźni odprawiali wróżby mające zapewnić im pracowitą, dobrą żonę. Mimo popularności Andrzejek, były takie okresy w historii, gdy święto to było na szeroką skalę piętnowane przez Kościół Katolicki. W XVII i XVIII wiekach, gdy święto na trwałe zapisało się już na kartach historii i literatury niektórzy ortodoksyjni katolicy zabraniali odprawiania wróżb, które wiązały się według nich z kultem szatana i pogaństwem.

Magia, czary, zabobony i zabawa, czyli wróżby andrzejkowe...

Wróżby andrzejkowe w Polce praktykowane były z początku na wsiach. Po zakończeniu okresu prac polowych nastawał spokojniejszy okres będący dla młodych czasem zalotów. Sprzyjały temu długie jesienne wieczory. Taki właśnie wieczór, dzień św. Andrzeja był dniem, gdy odprawiano, najpierw indywidualnie, w późniejszym okresie grupowo, wróżby matrymonialne.

Młode panny, będące ciekawe swoich przyszłych mężów miały do dyspozycji szereg różnych wróżb, dzięki którym mogły poznać przyszłość. Najpopularniejszą, znaną i praktykowaną do czasów obecnych było oczywiście lanie gorącego wosku do miski napełnionej wodą przez dziurkę od klucza, aczkolwiek, co ciekawe lano również ołów lub cynę- metale mające ponoć przyciągać szczęście. Po cieniu jaki rzucał kształt zastygłego wosku wnioskowano, czy pannie pisanie jest zamążpójście, zakon, czy choroba bądź śmierć, np. jeśli kształt wosku przypominał kwiatek- dziewczynie wróżono staropanieństwo. Nie bez znaczenia był także materiał, z którego wróżono. Mówiło się, że małżeństwo wywróżone z kruchego wosku będzie mniej trwałe niż z ołowiu, na co starsze kobiety odpowiadały, że co prawda to z ołowiu będzie trwalsze, ale też cięższe.

Oczywiście sam fakt, czy wyjdzie się za mąż był tylko jednym z elementów. Panny były również ciekawe takich rzeczy jak wygląd przyszłego ukochanego, jego imię, czy to, skąd przybędzie. Wyglądu można było się dowiedzieć na kilka sposobów. Jednym z nich było podejście nocą z 29 na 30 listopada do płotu i odliczenie 9 sztachet, dziewiąta miała obrazować przyszłego męża, to, czy będzie wysoki, niski, gruby, czy szczupły. Twarz oblubieńca można było podobno zobaczyć księżycową nocą andrzejkową odbite od powierzchni wody w studni. Dla wytrwałych wystarczyło poczekać do północy i spojrzeć w lustro- zobaczą wtedy odbicie ukochanego. Imię przyszłego męża można było sprawdzić pisząc na kartkach różne męskie imiona, wkładając potem je pod poduszkę i wyciągając z rana na chybił-trafił. Dla odważnych był jeszcze jeden sposób: można było wieczorem w dzień św. Andrzeja iść na rozstajne drogi i zapytać pierwszego przechodzącego mężczyznę o jego imię - to imię będzie właśnie imieniem przyszłego męża. Gdy kobieta chciała wiedzieć skąd przybędzie luby wystarczyło wsłuchać się skąd dochodzi szczekanie psa- z tego kierunku przybędzie młodzieniec.

Tym, co ciekawiło dziewczyny najbardziej było zapewne w jak szybkim czasie i która z biorących we wróżbie udział wyjdzie za mąż pierwsza. Sprawdzić to można było np. kładąc kości lub kawałki chleba oznaczające różne osoby. Następnie wyprowadzano koguta bądź psa- która kość lub kromka chleba została pierwsza zjedzona- ta dziewczyna, która ją położyła pierwsza pożegna się ze stanem panieńskim. Zwyczajem, który również uchował się do naszych czasów było mierzenie izby butami. Wszystkie panny kładły jeden but przed drugi. Ta, czyjej but jako pierwszy dotknął czubkiem przeciwległej ściany izby miała jako pierwsza wyjść za mąż. Co ciekawe, jeśli but był na obcasie, oznaczało to, że na zamążpójście jeszcze czas.


czytaj więcej:

12

komentuj zostaw komentarz:

podpis:

komentarz:



turing < przepisz tekst z obrazka po lewej



aktualnie brak komentarzy, możesz być pierwszy!
 
© elejdis.pl 2012 portal dla kobiet